Historia

Trudne początki...


         Początki Szpitala Miejskiego przy dzisiejszej ulicy Roosevelta 3 sięgają końca lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Piotrków  w pierwszej dekadzie dwudziestolecia międzywojennego należał do dynamicznie rozwijających się miast polskich. Pożyczka ulenowska, i szereg innych pożyczek z Banku Gospodarstwa Krajowego pozwoliły na znaczący rozwój miasta zarówno pod względem gospodarczym jak i urbanistycznym. Budowa miejskich wodociągów, domów czynszowych, remont sieci gazowej, powstanie elektrowni, wytyczanie nowych i brukowanie ulic, wzrost produkcji w hutach szkła i powstawanie nowych przedsiębiorstw to wszystko sprawiało, że Piotrków zaczął zwiększać także liczbę swoich mieszkańców. Migrująca za pracą ludność zaczęła się osiedlać nad Strawą. W czasie I wojny światowej, w 1916 roku Piotrków zamieszkiwało przeszło 39 tysięcy osób, w roku 1931 liczba ta wynosiła już 51 tysięcy. W ciągu piętnastu lat liczba piotrkowian wzrosła, więc o ¼ w stosunku do wspomnianego już 1916 roku.  Nic więc dziwnego, iż istniejące wówczas na terenie miasta dwa szpitale - Szpital św. Trójcy na 120 łóżek oraz szpital żydowski na 60 łóżek (oba przy dzisiejszej ulicy Wojska Polskiego 2) okazały się być nie wystarczającym zapleczem medycznym. Sytuacji nie ratowały też działające na terenie Piotrkowa ambulatoria pomocy doraźnej. W drugiej połowie lat dwudziestych podjęto więc decyzję o budowie nowego szpitala dla miasta, w ramach Kasy Chorych, na terenie ówczesnego Chrzanówka na południowych błoniach Piotrkowa. Nową placówkę zlokalizowano w wyjątkowo dogodnym punkcie, nieco na uboczu, lecz nieopodal centrum miasta, naprzeciwko zielonego kompleksu parku im. Księcia Poniatowskiego, przy ówczesnej ulicy Bujnowskiej pod numerem 3. Pierwsze działania związane z wzniesieniem gmachu podjęto w 1927 roku. Za prace budowlane, zgodnie z podpisanym kontraktem, odpowiadała firma „Ch i J.Tyller”, nadzór inżynieryjny nad całością na miejscu sprawowali Roman Sigalin oraz Lisowski. W styczniu 1928 roku piotrkowianie mogli już podziwiać budynek w stanie surowym. Co ciekawe pomimo pośpiechu przedsiębiorstwo Tyller za przeszło pięciotygodniowe opóźnienie terminu budowy w stanie surowym zapłaciło, zgodnie zresztą z umową, karę w wysokości 500 złotych za każdy tydzień opóźnienia. Koszt wzniesienia gmachu- roboty malarskie, murarskie, ciesielskie, stolarskie, ślusarskie, szklarskie oraz doprowadzenie budynku do stanu używalności zamknęły się w kwocie 286 tysięcy złotych. Pieniądze na ten cel pochodziły z pożyczek, połowę kwoty Piotrków otrzymał od Zakładów Ubezpieczeń, 70 tysięcy ze składek własnych Kasy Chorych. Pozostałą część Zarząd Miasta uzyskał w ramach kredytów pozyskanych z innych instytucji. Ostatecznie placówkę do użytku publicznego oddano w 1929 roku, a działalność leczniczą podjęto w niej w 1930 roku.
         Jak na owe czasy budynek nowego miejskiego szpitala należał do jednych z najnowocześniejszych, zarówno w województwie łódzkim, jak i kraju. Ogólna powierzchnia posesji składającej się z dwóch budynków wynosiła 5.024 m2, w tym 1.760 m2 zajmowały same trawniki. Gmach główny mieścił na parterze część administracyjną, aptekę gabinet rentgenowski, ambulatoria pomocy doraźnej. Sale szpitalne znajdowały się na I i II piętrze. We wspomnianym roku 1930 szpital posiadał dwa oddziały: medycyny wewnętrznej oraz ginekologiczno-położniczy, każdy liczący po 40 łóżek. W budynku znajdowała sie również działająca na potrzeby placówki kuchnia oraz pralnia mechaniczna. W drugim, mniejszym gmachu mieściły się sala sekcyjna, kaplica przedpogrzebowa oraz garaż. Cały kompleks posiadał oświetlenie elektryczne oraz nowoczesne ogrzewanie centralne, podłączony był również do miejskiej sieci wodno-kanalizacyjnej. W nawiązaniu do tej ostatniej należy wspomnieć, iż główny gmach szpitala mógł poszczycić się również w miarę nowoczesnymi sanitariatami. Do dyspozycji chorych jak i personelu było 5 w pełni wyposażonych łazienek i 9 ubikacji. Ujmując rzecz statystycznie średnio na jednego pacjenta przypadało 5,5 m2 powierzchni o kubaturze około 21 m3.
 

Pierwsze kłopoty


        Pierwsze poważne kłopoty nad placówką zawisły w 1934 roku- wówczas magistrat Piotrkowa rozważał nad zamknięciem gmachu, z uwagi na fakt iż koszty utrzymania szpitala były wyższe niż dochody jakie przynosił. Pojawiła się nawet propozycja wcielenia tej jednostki do Szpitala św. Trójcy...
        Ostatecznie jednak  szpital pozostał w gestii Miejskiej Kasy Chorych, którą we wspomnianym 1934 roku, na mocy rozporządzenia ówczesnego Ministra Opieki Społecznej w Okręg Piotrkowski Ubezpieczalni Społecznej, i tym samym placówka została jedną z 30 tego typu placówek szpitalnych Ubezpieczalni (ponoć najmniejszą) znajdujących się na terytorium II Rzeczpospolitej.
        15 października 1935 roku szpital przy ulicy Bujnowskiej został zamknięty na blisko dwa lata. W tym czasie dokończono prace budowlane, dokonano pewnej modernizacji wnętrza gmachu głównego oraz otynkowano cały obiekt. Ponowne otwarcie placówki nastąpiło 1 października 1937 roku. W sprawozdaniu z 1938 roku można m.in. przeczytać iż w owym czasie placówka posiadała następujące oddziały: chirurgiczny z 45 łóżkami, położniczy z 15 łóżkami oraz ginekologiczny z 20 łóżkami. Szpital zatrudniał tylko 2 lekarzy, 2 osoby określane mianem pomocniczego personelu medycznego- prawdopodobnie byli to odbywający praktyki studenci medycyny- oraz 7 pielęgniarek, 3 położone, 18 salowych oraz po jednym pracowniku administracyjnym i gospodarczym. Dyrektorem placówki w owym czasie był Marian Jakubowski, zaś lekarzem naczelnym Sergiusz Mossor. Do roku 1939 prawo do świadczeń piotrkowskiej Ubezpieczalni, w tym leczenia szpitalnego, posiadało ponad 40 tysięcy jej pracowników i ich rodzin z terenu dwóch powiatów piotrkowskiego i radomszczańskiego.
 

II wojna światowa


         II wojna światowa to najtragiczniejszy okres w dziejach szpitala. We wrześniu 1939 roku personel szpitala niósł pomoc potrzebującym od pierwszych chwil hitlerowskiej agresji. Trafiali tu zarówno mieszkańcy miasta ranni w czasie nalotów Luftwaffe, jak i żołnierze, którzy odnieśli rany w trakcie walk na przedpolach Piotrkowa. Pomoc tym wszystkim nieśli lekarze: Sergiusz Mossor, Witold Łukomski, Michał Kowalczewski, Marian Kowalski, okulistka Dymitrowska oraz pielęgniarki: Hanna Krajewska, Wanda Jeziorska, Aldona Chełmicka i Helena Tokarska. Po zajęciu Piotrkowa przez hitlerowców budynek szpitala został przejęty przez Niemców, jako placówka przeznaczona tylko i wyłącznie do leczenia i sprawowania opieki zdrowotnej nad niemieckimi oficerami i szeregowymi żołnierzami. Ubezpieczalnię jako placówkę medyczną przeniesiono do jednej z kamienic przy ówczesnej ulicy Złotej 1 (obecnie Piastowska). Pomimo utraty siedziby i szpitala, aresztowań jakich dokonywali wśród personelu hitlerowcy, ciągłego zagrożenia, lekarze, pielęgniarki i sanitariusze przez cały okres okupacji czynnie włączali się do działalności konspiracyjnej. Prowadzili praktyki szkolenia sanitarnego dla łączniczek AK i oddziałów partyzanckich sprawowali opiekę zdrowotną nad żołnierzami podziemia, przyjmowali ich w swojej placówce, wydawali fikcyjne zaświadczenia chorobowe tym, którzy wyruszali na akcję, by byli „kryci” w nadzorowanych przez okupanta zakładach, udzielali pomocy wysiedlonym oraz uciekinierom z więzień, aresztów i getta. Wiele osób z personelu tej placówki lata okupacji przypłaciło życiem. Pierwszymi aresztowanymi jeszcze jesienią 1939 roku byli M. Jakubowski, Gustaw Riedel i Stanisław Kudelski. Z kolei doktor Michał Kowalczewski, za pomoc więźniom, bycie łącznikiem pomiędzy więźniami i ich rodzinami oraz pomoc katowanym przez hitlerowców w trakcie przesłuchań, został aresztowany i wywieziony do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Tablica poświęcona wszystkim ofiarom z personelu szpitala, z pełną listą ich imion i nazwisk, znajduje się w holu placówki, w jej głównym gmachu na parterze.
 

Po zakończeniu wojny


         Szpitalne zabudowania nie uległy zniszczeniu w czasie pożogi wojennej. Po wyzwoleniu Piotrkowa szpital powrócił w struktury lokalnej służby zdrowia. W sprawozdaniu lekarza powiatowego dr B. Broszkowskiego z dnia 14 grudnia 1946 roku można przeczytać m.in. iż szpital Ubezpieczalni był w okresie powojennym jednym z dwóch szpitali działających na terenie miasta, i co dość mocno zaznaczono, jako placówka znajdującą się w dość nowoczesnym jak na owe czasy budynku, mogącym pomieścić około 200 łóżek, posiadał tylko oddział chirurgiczny na 50 łóżek. Z czasem jednak ten stan zaczął ulegać zmianie. Przyjęte w służbie zdrowia początkowo po zakończeniu działań wojennych rozwiązania sprzed 1939 roku zaczęto dość szybko zmieniać, i podobnie jak miało to miejsce w innych dziedzinach życia społecznego, tak i w tym przypadku ówczesna władza dążyła do centralizacji i podporządkowania służby zdrowia i jej personelu aparatowi państwowo - partyjnemu. Na skutek uchwalonej 28 października 1948 roku ustawy rodzima służba zdrowia stała się służbą jedno sektorową, państwową, która wchłonęła inne, prywatne, kongregacyjne i pozostające w gestii różnych organizacji placówki medyczne. W ten sposób już na początku lat pięćdziesiątych minionego stulecia w Piotrkowie przestał istnieć odrębny ubezpieczeniowy sektor szpitalny, a szpital Ubezpieczalni zaczął funkcjonować wraz z dawnym szpitalem św. Trójcy jako jeden połączony Szpital Miejski.
 

Na pomoc ofiarom głośnej katastrofy


         Choć jeszcze w 1959 roku zapadła decyzja o budowie nad Strawą nowego, znacznie większego i bardziej nowoczesnego szpitala przy ulicy Rakowskiej, w rzeczywistości przeciągające się prace budowlane sprawiły, że placówka przy ulicy Roosevelta jeszcze przez dziesięć kolejnych lat była najnowocześniejszym szpitalem w mieście. W latach sześćdziesiątych w placówce zorganizowano jeszcze jeden oddział, obok oddziałów chirurgicznego, położniczo - ginekologicznego, szpital mógł już poszczycić się oddziałem chorób wewnętrznych. Co ciekawe i warte odnotowania piotrkowski szpital przy ulicy Roosevelta 3 był pierwszą placówka, której personel medyczny ruszył na ratunek ofiarom głośnej katastrofy kolejowej, jaka wydarzyła się późnym wieczorem 9 października 1962 roku pod Piotrkowem, na szlaku kolejowym pomiędzy Batorówką a Jarostami. Na trzy wykolejone wagony pociągu expressowego z Budapesztu do Warszawy najechał pociąg osobowy relacji Warszawa- Gliwice. Według oficjalnych ówczesnych źródeł zginęły 34 osoby, a 60 zostało rannych. Według świadków i nieoficjalnych danych ofiar katastrofy było znacznie więcej. Wśród nich kilka osób narodowości węgierskiej i jugosłowiańskiej (!). To właśnie kilka minut przed godziną 22:00 do dyspozytorki szpitala przy Roosevelta dotarła pierwsza wiadomość o tragedii i o tym by na miejsce wypadku wysłać karetki. Jedną z pierwszych karetek jaka dotarła do poszkodowanych, była karetka z felczerem Andrzejem Bykowskim. Tej nocy, z 9 na 10 października 1962 roku takich kursów między miejscem tragedii a szpitalem zrobiła później jeszcze kilka.

         Pod koniec lat siedemdziesiątych minionego wieku, piotrkowski szpital przy ulicy Roosevelta, wraz ze szpitalem przy ulicy Rakowskiej, był placówką medyczną, która w trakcie słynnych Centralnych Dożynek w Piotrkowie we wrześniu 1979 roku, była postawiona z okazji właśnie tej imprezy, w stan najwyższej gotowości na wypadek, gdyby zaszła konieczność udzielenia pomocy uczestnikom wielkiego rolniczego święta z ówczesnymi najważniejszym partyjnymi dygnitarzami w kraju.  
 

Wielki sukces - Ośrodek Stymulacji Serca


         Jeden z największych sukcesów, jeśli nie największy, szpitala przy ulicy Roosevelta 3, w jego powojennej historii to utworzenie na terenie tej placówki Ośrodka Stymulacji Serca w połowie lat osiemdziesiątych minionego stulecia. Zanim jednak to nastąpiło szpital przeszedł  gruntowny remont na początku wspomnianej dekady, w 1980 roku. Należąca wówczas do Zakładu Opieki Zdrowotnej placówka została poddana modernizacji, której całkowity koszt, wraz z zakupem nowej aparatury i sprzętu medycznego, wyniósł 56 mln zł. Oddany do ponownego użytku w publicznego szpital mógł po remoncie pomieścić 150 chorych na oddziałach: chirurgicznym, chorób wewnętrznych, położniczo - ginekologicznym i noworodkowym. Dodatkowo  utworzono na terenie placówki oddział intensywnej opieki kardiologicznej. Pięć lat później w ramach prac lekarzy z tego oddziału w szpitalu powstał jeden z nielicznych w owym czasie w kraju, i pierwszy wśród powołanych w 1975 roku województw, ośrodek wszczepiania rozruszników serca. Potrzebną do przeprowadzania takich zabiegów aparaturę zakupiono wówczas z środków NOFZ. Personel- 4 lekarzy (chirurgów i kardiologów) odbył specjalistyczne szkolenie w Instytucie Kardiologii Akademii Medycznej w Łodzi. Prace na oddziale ruszyły pełna parą w kwietniu 1986 roku. Rozruszniki - urządzenia elektroniczne utrzymujące prawidłową częstotliwość rytmu serca- piotrkowski  szpital otrzymywał z działającego przy wspomnianym już Instytucie Kardiologii AM w Łodzi tzw. „banku rozruszników”. Średnio rocznie piotrkowski ośrodek dokonywał około 100 zabiegów wszczepienia rozrusznika serca. Swoją działalnością obejmował również pacjentów z województwa sieradzkiego i skierniewickiego. W ciągu 10 lat istnienia lekarze Ośrodka Stymulacji Serca przy szpitalu przy ulicy Roosevelta przeprowadzili 1186 zabiegów wszczepienia rozruszników. Jednym z czołowych lekarzy ośrodka był Witold Orski, początkowo jako zastępca ordynatora, później ordynator oddziału wewnętrznego i pododdziału kardiologii. Sam ośrodek już na początku lat dziewięćdziesiątych został wpisany w poczet członków Europejskiej Grupy Roboczej Elektrostymulacji Serca i Elektrofizjologii Klinicznej, znalazł się również w europejskim wykazie ośrodków stymulacji serca. Z czasem, dodatkowo przy ośrodku zaczęła działać poradnia konsultacji stymulatorów serca dla pacjentów nie tylko z terenu piotrkowskiego, sieradzkiego czy skierniewickiego.

W nowym ustroju


         Po zmianie ustroju państwa w 1989 roku piotrkowski szpital przy ulicy Roosevelta działał początkowo jeszcze jako Szpital Miejski, w lutym 1993 roku doszło jednak do zmiany nazwy. Od tej pory na kilka kolejnych lat placówka stała się Szpitalem Rejonowym. Obok mieszkańców Piotrkowa personel szpitala miał teraz także pod opieką mieszkańców z pobliskich gmin i miasteczek, tj.: Sulejów, Ręczno, Moszczenica, Łęki Szlacheckie, Gorzkowice, Aleksandrów, Wola Krzysztoporska czy Grabica. Dodatkowo ówczesny wojewoda piotrkowski, Andrzej Szczepocki, powołał na wniosek lekarza wojewódzkiego  Radę Nadzorczą szpitala, w składzie której znalazły się osoby oddelegowane przez samorządy poszczególnych gmin. Przewodniczącym Rady został P. Defiński.
Pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych minionego stulecia to dla szpitala gorący czas różnego rodzaju prac remontowo - modernizacyjnych. Od maja do września 1994 roku placówka nie leczyła i nie przyjmowała pacjentów. W tym okresie jedna z piotrkowskich firm budowlanych prowadziła na terenie szpitala poważne prace remontowe. W budynku wymieniono całą stolarkę okienną (ponad 100 okien), pokrycie dachu, odświeżono i odmalowano elewację zewnętrzną, na oddziale położniczym sześcioosobowe sale przebudowano na sale dwuosobowe, tak by matki mogły przebywać ze swymi nowo narodzonymi dziećmi przez całą dobę, a nie tylko przy karmieniu. Dodatkowo wymieniono całą instalację w ośrodku wszczepiania rozruszników serca. Szpital doczekał się również pododdziału septycznego, a na oddziale chirurgicznym sali intensywnej opieki medycznej. Całkowity koszt remontu, wraz z nowo zakupionym sprzętem, m.in. respiratorami marki Bennett, wyniósł 1,42 mld zł, z czego pół miliarda zł to fundusze własne szpitala, a 200 mln zł dołożyło miasto. Jak przyznał ówczesny dyrektor szpitala dr Zdzisław Tuzikiewicz koszty remontu udało się obniżyć o około 300 mln zł dzięki temu, iż roboty elektryczne i hydrauliczne w szpitalu udało się wykonać  w zakresie własnym placówki. Pod koniec wspomnianego roku szpital doczekał się nowo wybudowanego podjazdu dla karetek i osób niepełnosprawnych. Koszt tej inwestycji to około 250 mln ówczesnych złotych.

Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
9 + 2 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
9 + 2 =